 Niedawno zakończył się pierwszy rok działalności Szkółki Piłkarskiej UKS „Victoria”. W trzynastoletniej historii naszego klubu był to najintensywniejszy okres jego działalności. A działo się niezwykle dużo. Warto przypomnieć chociażby "szalony" Turniej z Okazji 100- lecia "Jedynki", czy Turnieje "Emiś Cup" na sztucznej murawie zaprzyjaźnionej "dwójce". Odbyliśmy wiele turniejów wyjazdowych: Zielonka, Marki, Warszawa. Wzięliśmy udział w ogólnopolskich turniejach Tymbark, Danone, Orlik 2010, czy Orange Cup.
Rozegraliśmy kilka spotkań towarzyskich z sąsiadami z Marek, Wołomina i Zielonki. A że nie tylko piłką młodzież żyje, gościliśmy przy okazji jednego z wyjazdów, na spektaklu teatralnym w Teatrze Baj w Warszawie. Młodzi adepci Naszej szkółki na pewno niezwykle miło wspominają także dramatyczne i niezwykle ekscytujące mecze w piłkę wodną na warszawskiej pływalni "Szuwarek", gdzie oprócz wspaniałej zabawy uczyli się pływać. Te i inne wspomnienia Naszej działalności można znaleźć na stronie klubowej. Podsumowaniem całego – według nas - naprawdę fajnego roku był obóz sportowo-wypoczynkowy dla członków UKS-u. W dniu 4 lipca 35 śmiałków udało się w wielu przypadkach na swój pierwszy w życiu wyjazd. Obawom rodziców nie należy się dziwić. Wysyłając 7 - 8 latków samych na 8 dni to duża odwaga. Tym bardziej cieszymy się i dziękujemy za okazane Nam zaufanie, które wierzymy jeszcze umocniliśmy. Ale opiekunowie w osobach Grażynki Falkowskiej, Tomka Brzezińskiego i Piotra Stańczuka zostali wystawieni na wielką próbę. Od razu zdradzę, że wrócili cali i zdrowi fizycznie i psychicznie. To duży sukces!!! I tak w poniedziałkowy ranek owi "herosi" wyruszyli w kierunku Soczewki. A tam czekał na nich ośrodek "Mazowsze" usytuowany przy samym lesie, nad lewobrzeżną Skrwą w odległości 100 m od jeziora Soczewka i 300 m od rzeki Wisły. Położony w pobliżu oznakowanych szlaków turystycznych. Piękne usytuowanie, czyste powietrze i woda gwarantowały doskonały wypoczynek. W sąsiedztwie ośrodka rozciąga się Gostynińsko-Włocławski Park Krajobrazowy z malowniczymi i czystymi jeziorami. W niewielkiej odległości od ośrodka mieliśmy do dyspozycji "orlik" na którym codziennie - raz lub dwa - doskonaliliśmy umiejętności piłkarskie. To ta część dnia bardzo przyjemna, choć w wielu wypadkach dosyć ciężka. Chłopcy pracowali w pocie czoła, a efekty i postęp w nabywaniu nowych umiejętności był bardzo widoczny niemalże z treningu na trening. Ale nie mogło być inaczej, skoro oprócz zajęć na orliku w każdej wolnej chwili, chłopcy z Victorii na parkingu ośrodka rozgrywali kolejne mecze doskonaląc strzał w "okienko". Były i trudne chwile kiedy trzeba było zerwać się z łóżka o 7 rano i wyjść na poranny bieg i gimnastykę. Ale czy chłopcy będą to źle wspominać? Reżim treningowy był odczuwalny, ale to dla ciała... a o dość „wysublimowane poczucie estetyki” ładu i składu w pokojach naszych chłopców dbała Pani Grażynka wraz z komisją "czystości". Organizując konkurs sprawdzała codziennie porządek w pokojach. Konkurs przerodził się w prawdziwą rywalizację, w wyścigu po zwycięstwo do końca liczyły się dwa pokoje. Chłopcy "Bujalski" i spółka robili co mogli, ale w konfrontacji z "dziewczynami" byli z góry skazani na niepowodzenie. Mimo to rękawicę podnieśli. Chwile odpoczynku po ciężkim dniu treningowym dawał pobyt nad pobliskim jeziorem gdzie pływanie, budowa zamków z piasku, gra w piłkę wodną i plażową, jak i korzystanie ze sprzętu wodnego dawały prawdziwy relaks. W czasie obozu odbyły się trzy wycieczki: zwiedziliśmy Skansen Wsi Mazowieckiej w Sierpcu, płockie ZOO i Stare Miasto wraz z seansem w Planetarium w Toruniu. Wieczory w czasie obozu to nocne rozgrywki w blasku jupiterów na "Orliku" lub pełen odpoczynek przy wspólnym ognisku. Na zakończenie pobytu, o co zadbała niezawodna Pani Grażynka, wszyscy otrzymali drobne upominki i wyróżnienia. Chcielibyśmy podziękować wszystkim uczestnikom, za wytrwałość, dobrą atmosferę i szczęśliwy powrót w zdrowiu (drobne kontuzje i otarcia zrzucamy na garb ćwiczeń kształtujących hart ducha). - Dziękujemy firmie "Zefirek” państwa Potockich za dowiezienie nas na miejsce i szczęśliwy powrót z dokładnością przedwojennych kolei państwowych (rodzice długo nie czekali),
- Serdecznie dziękujemy Burmistrzowi Miasta Kobyłka panu Robertowi Roguskiemu za okazaną życzliwość i dofinansowanie naszego obozu sportowego,
- Z całego serca dziękujemy rodzicom! Za okazane nam zaufanie oraz wsparcie w realizacji tej inicjatywy. Mamy nadzieję, że zdaliśmy egzamin!
|